niedziela, 6 maja 2018

Prolog

Zawieszając spojrzenie błękitnych tęczówek na wskazówkach powieszonego na ścianie znajdującej się  na wprost ciebie zegara o trzech barwach, które królowały w twoim życiu od dobrych kilku lat, czyli białej, żółtej i błękitnej  i widniejącym na nim motywie piłki siatkowej jęknąłeś głośno, gdyż nastała pora rozpoczęcia przygotowań do porannego treningu. Nie zamierzałeś opuszczać miękkiego materaca oraz otulającego cię milutkiego materiału kołdry. Mimo wszystko jednak po kilku minutach zwlokłeś się z łóżka i sięgnąłeś po telefon spoczywający na niewielkiej, wykonanej z ciemnego drewna szafce nocnej.  Nacisnąłeś przycisk blokady ekranu i przejechałeś opuszkiem palca po wyświetlaczu, aby odczytać otrzymaną kilkanaście minut temu wiadomość. Pozwoliłeś wstąpić na twoją twarz łagodnemu uśmiechowi, kiedy omiotłeś zaspanym wzrokiem treść SMS'a. Pokręciłeś z niedowierzaniem głową, snując refleksje na temat tego jakim cudem brunetka zgodziła się na związek z kimś takim jak ty. Była perfekcjonistką w każdym calu. Niesamowicie zorganizowana jak na swój wiek. Cóż, a ty totalnie roztrzepanym 23-latkiem, który swoje życie podporządkował dyscyplinie, która urzekła go w dzieciństwie. Wsłuchując się w rozbrzmiewającą po wnętrzu mieszkania piosenkę pognałeś do najbardziej lubianego przez ciebie pomieszczenia i przetrzepywałeś kuchenne szafki w poszukiwaniu ulubionego kubka. Gdy go odnalazłeś wsypałeś do niego czarny proszek, którego aromat uwielbiałeś od najmłodszych lat, gdy rodzice pochłaniali go nałogowo w sporych ilościach  i wypełniłeś jego wnętrze wrzącą wodą, mrucząc pod nosem z zadowoleniem, gdy napawałeś się jego intensywną wonią. W tle nadal rozbrzmiewał utwór zespołu One Direction, za którym szalała twoja połówka. Nie mogłeś powiedzieć tego samego o sobie, aczkolwiek ta piosenka miała dla ciebie szczególne znacznie. Właśnie przy jej akompaniamencie twoje usta nieśmiało drasnęły wargi twojej pierwszej miłości, która ulotniła się z twojego życia dobre kilka lat temu. Westchnąłeś głośno na to wspomnienie i mimowolnie zerknąłeś kątem oka na fotografię zdobiącą twój blat w salonie. Czy za nią tęskniłeś? W pewnym sensie na pewno tak, ale przyzwyczaiłeś się już do jej nieobecności.  Mimo wszystko to jej zawdzięczałeś przyjemność zasmakowania stanu jakim jest miłość. To dzięki niej poczułeś pełnie tego uczucia na własnej skórze. Kochałeś ją do utraty tchu, do wschodu i zachodu słońca, do...Jednak pewnego dnia rozpłynęła się w powietrzu, a ty musiałeś się nauczyć żyć bez niej. Przywykłeś po jakimś czasie do pustki jaką pozostawiła w twoim bełchatowskim mieszkaniu, ale zawartość wspomnień znajdująca się w nim była zbyt duża, zaczęła cię przytłaczać. Takim oto sposobem znalazłeś się w Gdańsku, gdzie przypadkiem nawinąłeś się na brunetkę mierzącą metr sześćdziesiąt i choć była tylko twoją fanką w pewnym stopniu cię intrygowała. Odnalazłeś w niej zaufanie, wsparcie i ciepło, których przez ten ostatni czas brak ci doskwierał. Kołysałeś delikatnie biodrami do rytmu piosenki i nuciłeś pod nosem przyswojony co do słowa tekst, krojąc plasterki pomidora na kanapki. Po pochłonięciu śniadania narzuciłeś na siebie wyciągnięty z szafy na ostatnią chwilę zestaw i  przymknąłeś za sobą drzwi mieszkania. Momentalnie kąciki twoich ust zastygły na wyżynach, kiedy w zasięgu twojego wzroku dostrzegłeś srebrną Toyotę. Opadłeś na fotel obok kierowcy i ująłeś twarz właścicielki samochodu w wielkie, smukłe dłonie, wpijając się zachłannie w jej wargi. Dziewczyna jęknęła przeciągle, gdyż nie spodziewała się takiego wybuchu namiętności z twojej strony na przywitanie, ale uśmiechnęła się pod nosem, zawieszając dłonie na twojej szyi. Napierałeś na jej usta coraz solidniej, składając na nich żarłoczne pocałunki. Janczak odepchnęła cię od siebie z całej siły i oparła się o fotel, przymykając powieki. 

-Zwariowałeś?! Chcesz mnie udusić?!-wrzasnęła, spoglądając na ciebie z wyrzutem. 

Uśmiechnąłeś się niewinnie, wsłuchując się w jej świszczący oddech i wzruszyłeś jedynie ramionami. Brunetka złagodniała po chwili i odnalazła twoją dłoń splatając jej palce ze swoimi. Potarłeś kciukiem jej jedwabistą skórę, zatapiając wzrok w krajobrazie migoczącym za oknem. Kątem oka obserwowałeś jednak jak zwinnie okręca kierownicę i skupiona wpatruje w jezdnie. Uruchomiłeś radio i zacząłeś naśladować wokalistę, którego głos roznosił się po wnętrzu samochodu.  Czułeś się szczęśliwy, słuchając jak Jagoda zanosi się słodkim chichotem i wydziera się wraz z tobą. Odpiąłeś pas bezpieczeństwa i pochyliłeś się nad jej twarzą, skradając z jej ust przelotny pocałunek. Ułożyła rękę na twoim policzku i pogładziła go, życząc ci powodzenia na treningu.  Spojrzałeś jej głęboko w oczy i ujrzałeś migoczące w jej szmaragdowych oczach ogniki, kiedy na ciebie patrzyła. Byliście sobie potrzebni nawzajem. Byłeś jej szczęściem, a ona była twoim. Przyjemne ciepło rozpłynęło się po twoim ciele, kiedy wpatrywałeś się w jej zielone tęczówki. Dało się z nich tak wiele wyczytać. To one ją zdradzały, kiedy coś było nie tak. Teraz jednak biła od nich radość, miłość i pasja. Związując się z nią zyskałeś największą fankę jaką tylko mogłeś. Pamiętałeś jej lśniące oczy, kiedy opowiadała ci o tym jak ją urzekłeś. Spoglądała na ciebie z podziwem, gdy mówiła o twojej determinacji, ambicji na boisku, walce o każdą piłkę i strachu, że jak kiedyś wylądujesz za bandą reklamową może przytrafić ci się uraz. Śmiałeś się wtedy pod nosem, gdyż nie mogłeś uwierzyć, że ta dziewczyna była z tą tak bardzo zżyta i zawdzięczała ci zdanie matury z matematyki, do której napędzała ją myśl, aby walczyć o dobry wynik na egzaminie tak wytrwale jak ty czyniłeś to na parkiecie. Nie miałeś pojęcia, że przychodząc do Trójmiasta poznasz kogoś takiego jak ona. 

~*~
Witam w szalpukowym świecie ^^ Mam nadzieję, że ten pomysł się Wam spodoba :3 Publikuje prolog, aby zachęcić Was do zostania tu i cierpliwego oczekiwania na start tej historii, który nastąpi w odległej przyszłości, niestety :D Może jak uporam się z duetem zdecyduje się pisać równolegle tą historię z Kamilem ;) Się zobaczy :D Gratulacje dla Arcziego, który wywalczył wczoraj brązowy medal <3 Z każdym meczem gra coraz bardziej fenomenalnie  *.* Pozdrawiam i do zobaczenia za jakiś czas ;*




7 komentarzy:

  1. Piękny prolog! <3
    Ja już się wpisuję na stałą czytelniczkę i będę cierpliwie czekała, aż pojawi się jedynka. Bo zdecydowanie jest na co czekać :)
    Jest i on, są i one... I zapowiada się niezwykle interesująco!
    Także ja czekam, czekam i mam nadzieję, że niedługo się doczekam pierwszego rozdziału :D
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, pierwszy komentarz na blogu mój :D

      Usuń
    2. Nie spodziewałam się, że aż tak Ci się tu spodoba ^^
      Jeśli doczekam się większej ilości komentarzy to może coś ruszy :D
      Hahah co za zaszczyt na Ciebie spadł XD
      Pozdrawiam i dziękuję ;*

      Usuń
  2. Zakochałam się w tym prologu! Jest piękny! <3
    A Artur <3 Nasz roztrzepaniec. :)
    Cieszę się, że ponownie spotkał miłość w Gdańsku i jest szczęśliwy. Widać to na kilometr, że Jagoda go uszczęśliwia. Tylko coś czuje, że ta jego pierwsza miłość jeszcze powróci. A wtedy może nie być już tak miło...
    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy, chce zobaczyć jak się sytuacja rozwinie!
    Kocham już to opowiadanie i tak wykreowanego Szalpiego. <3
    Na pewno tutaj wrócę!
    POZDRAWIAM!!!
    Pulka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, aż mi się miło na serduszku zrobiło *.*
      Rozgarnięty jak zawsze :D
      Jagoda pomogła mu wyjść z dołka i przy okazji uległ uczuciu :D
      To prawda. Nie bez powodu w zakładce są dwie bohaterki ;)
      Może w chwili wolnego czasu coś nabazgram, ale na razie numerem jeden jest Kamil :D
      Cieszy mnie niezmiernie, że aż tak Ci się spodobało i dziękuję za miłe słowa <3
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  3. To chyba najgorsze, co jest w naszym życiu, bo łatwo się do kogoś przywiązać, przyzwyczaić, a trudno później zapomnieć i uwolnić się od wspomnień. Wspaniale <3 Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń